To szybka notka! Chcę Wam powiedzieć, że powrócę na bloggera. Przepraszam za taką długą nieobecność. Postaram dodać się nowy rozdział do przyszłego tygodnia.
Kocham Was, przepraszam.
Cher dołącza do One Direction i przekonuje się, jakie naprawdę jest życie gwiazdy popu...
HEJ.
Przychodzę z przykrą wiadomością. Przynajmniej dla mnie. Strasznie się z Wami związałam.
To była bardzo trudna decyzja, bo w końcu coś zaczęło mi sie udawać. Ale i tak się spartoliło.
Ja postanowiłam, że zawieszę bloga.
Chociaż, macie jeszcze głos. Możecie napisać, czy zależy Wam na dalszym prowadzeniu tego bloga. Na pewno wezmę Wasz głos pod uwagę.
Przykro mi. Sama nie chcę się z Wami żegnać.
Ale powtarzam! Wystarczy komentarz.
Pozdrawiam Was, kropeczki!
~Mint Candy
Jeju, rozdział do bani...
ZACHĘCAM DO GŁOSOWANIA W ANKIECIE, KTÓRA JEST NA SAMYM DOLE!
~Cher
Obudziłam się i pierwsze co zauważyłam to cztery pary oczy przy mojej twarzy. Pisnęłam i gwałtownie podniosłam się z łóżka.
-To tylko wy - przeciągnęłam się
-Tylko my?! - powiedział Lou - wypraszam sobie.
-Cher, wstawaj! Musimy ci coś pokazać! - szepnął podekscytowany Liam.
Niechętnie zeszłam z łóżka i powlokłam się za chłopakami.
-Patrz - Harry pokazał na Niall'a.
-Niall ćwiczy? - zapytałam z niedowierzaniem
-Już od trzech godzin - pokręcił głową Zayn.
Spojrzałam na hantle, które podnosił blondyn i się zaśmiałam. Niall nas zauważył i cały czerwony na twarzy odłożył sprzęt i podszedł do nas.
-Co? - zapytał
-To tak teraz mnie będziesz witał codziennie? - odparłam urażona
-Cher, przestań - mruknął
-To my was może zostawimy samych - szepnął Liam i reszta opuściła pomieszczenie
-O co ci chodzi? - zapytałam zaskoczona jego zachowaniem
-O nic... Po prostu jakoś tak mi się nudziło - powiedział bez przekonania
-A skończyłeś już? Bo chciałabym spędzić z tobą trochę czasu.
Oczy blondyna się zaświeciły.
-Ale jak nie...
-Tak! Tylko wezmę prysznic - dał mi całusa w policzek i zniknął za drzwiami.
***
Udałam się do kuchni w celu wyciszenia mojego brzucha. Kiedy już się tam znalazłam, zobaczyłam Harrego. Wyglądał na przytłoczonego.
-Hazz, coś się stało? - zapytałam siadając obok niego na sofie. Zlekceważyłam mój domagający się pokarmu brzuch.
-Czy Kathrine opowiadała ci może o swoim "genialnym" planie? - odpowiedział pytaniem na pytanie
-Niezbyt...
-Nie? Och, zapomniałem! Przecież ona jest twoją "przyjaciółką" - zaakcentował ostatnie słowo. To zdanie ociekało sarkazmem.
-Możesz mi powiedzieć, o czym ty do mnie mówisz?
-Twoja Kathrine, jest dwulicową s*ką. Postanowiła zabawić się kosztem innych. Najpierw ja, potem ty.
-C-co? - westchnęłam
-Spała z jakimś facetem. Wszystko tak zrobiła, żebym się dowiedział. W najmniej przyjemny sposób.
-Skąd to wszystko wiesz?
-Czytałem jej pamiętnik.
-Jak mogłeś?!
-To właśnie było zbawienie.
Harry pomachał mi przed oczami fioletowym zeszytem. Wyrwałam mu go z rąk i otworzyłam na zaznaczonej stronie.
Bałam się przeczytać jej wpisy. Ale jeśli nie miała nic do złego do ukrycia, to wpisy były nieszkodliwe. Zdecydowałam się, że przeczytam treść.
29 marca 2014, TourBus.
Drogi pamiętniczku!
Czuję się świetnie! Mój plan się realizuje dokładnie tak jak to sobie ukartowałam. Harry widział mnie z Lucas'em. A teraz wystarczy, że przyjdę do tej idiotki Cher, a ona od razu mnie pocieszy i będzie po mojej stronie. Jezu, ona jest taka naiwna! Nie ma to jak taka idiotka w twoim gronie. Już tylko krok dzieli mnie od złamania jej serca. Uwiodę Niall'a i wszystko będzie świetnie. No, może nie dla wszystkich. Leona miała rację, z plebsem inteligencji zadawać się NIE WOLNO. To idioci, którzy zaufają ci w każdej sprawie. A ja poznałam się na Cher. Prosta wieśniaczka, jakich wiele. Przyjechała i myśli, że jest panią świata. Sorki, niestety tak nie jest.
Ups! Muszę lecieć! Cher mnie woła (tak, ta idiotka).
Buziaki!
Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Data 29 marca. Dzisiaj. To dzisiaj miała to ukartować.
-Nie... To nie Kat, ona by czegoś takiego nie zrobiła! - krzyknęłam oburzona
-Tak? To patrz.
Harry zaprowadził mnie do drzwi dzielących salę wypoczynkową i salę kinową. Za szklanymi drzwiami ujrzałam dwie sylwetki.
-Niall i Kat? - szepnęłam
-Mhm... Przykro mi, Cher. Nie chciałem, żebyś tak się dowiedziała.
Nie słuchałam go. Oczy zaczęły mnie piec. Z impetem wpadłam do pomieszczenia. Kat chciała pocałować Niall'a.
-Cher, to nie tak jak myślisz! - krzyknął Niall. Podeszłam do Kat, wyrwałam kartkę z jej pamiętnika i pomachałam jej przed nosem.
-Skąd to masz? To moje! Grzebałaś w moich rzeczach?! - warknęła
-Nie musiałam w nich grzebać. Jak mogłaś? Co ci zrobiłam? - po moich policzkach zaczęły płynąć ciężkie łzy.
-Myślisz, że jesteś lepsza? Bo masz pieniądze? Bo masz takiego chłopaka? Tak naprawdę jesteś nikim! Nikim, nie rozumiem dlaczego Paul nie wybrał ciebie jako sprzątaczki.
Harry wyprowadził ją z pokoju. Słyszałam jak krzyczą na siebie.
-Do czego doprowadziłam - szepnęłam. Niall podeszedł do mnie mocno mnie przytulił.
-To nie twoja wina - głaskał mnie po głowie. Płakałam jak małe dziecko.
I wtedy zrozumiałam. Po raz pierwszy w życiu, czułam się jak fantastyczna Cher Lloyd. Chociaż raz nie zraniłam nikogo. To że ludzie ranią mnie, jest zupełnie inną sprawą.
Jestem Cher Lloyd i jestem wspaniała!
Niestety, blizny na duszy zostają. Zresztą nie tylko na duszy...
(Tak wiem, zawiodłam Was. Przepraszam)
~Niall
-Cher, ja się bardzo stresuję! - powiedziałem, kiedy wchodziliśmy na oddział. Właśnie byłem o krok od poznania mamy Cher.
-Nie martw się, wszystko będzie dobrze - odpowiedziała brunetka.
Powiedziała coś do jednej z pielęgniarek krążących po korytarzu.
-Możemy wejść - powiedziała. Trzymałem bukiet czerwonych róż. Bałem się, że moja drżąca ręka zawiedzie.
Wziąłem głeboki oddech.
-Wchodzimy - szepnąłem.
***
~Cher
-Obawiam się, że musimy już iść - powiedziałam do mamy - kocham cię
-Ja ciebie też. Niall, opiekuj się moją Cher - uśmiechnęła się do chłopaka
-Nie ma się pani o co martwić - odpowiedział
-To my idziemy. Do zobaczenia, mamusiu - dałam jej całusa w policzek.
***
-Widzisz, nie było tak źle - powiedziałam jak wracaliśmy do domu
-Twoja mama jest świetna. Oby więcej takich spotkań - zaśmiał się - Cher... Muszę na chwilę iść do centrum. Poczekasz na mnie? - dodał, zajeżdżając na praking centrum handlowego
-Jasne. Tylko szybko, nie możemy się spóźnić - powiedziałam.
Dał mi całusa w policzek i wyszedł z samochodu.
Zostawił kluczyki, więc mogłam włączyć radio.
"Give me love" Ed'a Sheerana brzmiała w głośnikach. Nie miałam z tą piosenką miłych wspomnień, więc przełączyłam ją.
"I wanna dance with somebody" Whitney Houston. O wiele lepiej.
Po około dwudziestu minutach wrócił.
-Nic nie kupiłeś? - zapytałam zdziwiona
-Nie... Tylko coś sprawdzałem.
Nie wnikałam.
***
-Okej, a teraz czas na twitterowe pytania - powiedział Lou.
Na telebimie pojawiło się pytanie.
-Cher... Jaki chłopak najbardziej ci się podoba? - roześmiał się Zayn
-Żaden. Oni są moimi najlepszymi przyjaciółmi - puściłam oczko do Nialla.
Na szczęście nie robił mi z tego powodu awantury. Wiedział, że lepiej tego nie wyjawiać.
-Kolejne pytanie! Znów do Cher. Kiedy masz urodziny? - zadał pytanie Harry
- Trzynastego kwietnia - odpowiedziałam
-To nie długo! - powiedzieli wszyscy oprócz Niall'a. On siedział na schodkach i uważnie mi się przyglądał. Ale nie surowym spojrzeniem, tylko takim pełnym troski, pewnie też miłości.
Uśmiechnęłam się i odwróciłam wzrok.
Zaśpiewaliśmy jeszcze Little White Lies i pożegnaliśmy się z publicznością.
***
-Było świetnie - powiedziałam, rozpakowując się w tour busie.
-Nasze nowe mieszkanko. Aż do października - powiedział Liam
-Niall? - Louis pomachał mu ręką przed oczami
-Co? - wyrwał się z transu
-Jesteś cały w skowronkach - zaśmiał się Lou
-Noc była udana? - śmiał się Zayn. Wzięłam poduszkę i w niego rzuciłam.
-No co? Chłopak dobrze mówi - dodał Liam.
-Dobrze. Wiecie co? Mnie tylko interesuje, po ilu dniach bycia razem ze swoimi dziewczynami to robiliście. Ciołki - wyszłam z salonu i poszłam do sypialni.
Tak się złożyło, że miałam łóżko na górze. Wsunęłam się do "jamy". Włączyłam mały telewizorek i założyłam słuchawki.
W bibliotece było dużo filmów, ale moją uwagę przykuł film "Pianista". Słyszałam o nim, ale nigdu wcześniej go nie oglądałam.
***
Byłam tak zafascynowana filmem, że nawet nie zauważyłam jak ktoś odsunął zasłonkę.
-Mogę? - wyrwał mnie głos blondyna
-Tak - wyłączyłam film.
Niall zmieścił się obok mnie. Zapaliłam mała lampkę i położyłam głowę na jego torsie.
-Odpowiedz mi coś - szepnął
-Co?
-Lubię jak mówisz - zaczął bawić się moimi włosami.
-Niall... Przytul mnie, proszę - szepnęłam.
Chłopak objął mnie ramieniem.
-Bardzo cię potrzebuję - powiedziałam patrząc w jego oczy.
-Jestem tutaj. Dla ciebie - pocałował mnie w czoło.
-Wiesz jak bardzo się boję, że cię stracę? Bo w moim życiu nie było jeszcze nigdy tyle szczęścia. Tak bardzo chcę, żebyś mnie kochał, Niall.
-Kocham cię. Bardzo cię kocham. Najbardziej na świecie. Chcę, żebyś przy mnie czuła się bezpiecznie. Obiecuję, że jak tylko trasa się skończy zabiorę cię gdzieś. Pojedziemy na wakacje - powiedział
Leżeliśmy w ciszy przez dłuższą chwilę.
-Proszę, opowiedz mi coś. Tak pięknie opowiadasz - przejechał palcem po moim ramieniu.
-Tylko co?
-Co tylko chcesz.
Zastanowiłam się.
-Wiesz co? Może porozmawiajmy o nas. Co nas interesuje i tak dalej. Okej?
-Okej.
-Zaczynaj.
-No dobrze... No to... Jestem z Irlandii, Mullingar. Mam brata, Grega. Moi rodzice się rozwiedli kiedy byłem mały. Bardzo lubię jeść, grać na gitarzę i ciebie słuchać. Potrafię naśladować dużo akcentów. Chciałbym spełnić twoje marzenie i pojechać do Polski. Moim ulubionym kolorem jest zielony. To... Chyba tyle. Teraz ty.
-Ja? Jestem z Polski, z pod Warszawy. Nie mam rodzeństwa. Moi rodzice... Sam wiesz. Bardzi lubię grać na pianinie, śpiewać i ciebie przytulać. Potrafię naśladować dużo akcentów i mówię w wielu językach. Chciałabym kiedyś mieć kochającego męża i dwójkę dzieci. Moim ulubionym kolorem jest niebieski. Tyle o mnie.
-Umiesz mówić w wielu językach? Udowodnij - zaśmiał się
-Hello* Io sono Cher** J'adore Niall*** Mam 20 lat.**** Auswiderzheien *****.
Ti amo mia mamma******.
-Brawo - zaśmiał się
Nawet nie wiem kiedy, zasnęłam.
__________________________________________
Przepraszam jeśli zniszczyłam tutaj jakiś język! Brałam z mojej "wielkiej" inteligencji, więc... ☺
*Hello (angielski) - cześć
**Io sono Cher (włoski) - jestem Cher
*** J'adore Niall (francuski) - kocham Niall'a
**** Mam 20 lat (polski) - to chyba każdy rozumie 😀
***** Auswiderzheien (niemiecki) - do widzenia
****** Ti amo mia mamma (hiszpański) - kocham moją mamę
Tak jak powtarzałam! Nie jestem pewna co do tych zwrotów (problemy z internetem).
Ostatnio zrobiłam się schematowa... Nic mi się nie udaje z tymi rozdziałami... Są okropne.
Przepraszam.
Myślę o zawieszeniu bloga. Tak by chyba było najlepiej...
Kocham!
/Mint Candy
~ PRZYPOMINAM O KONKURSIE ~
~Cher
(Kilka dni później)
Czułam się tak błogo kiedy wdychałam zapach pięknych tulipanów rosnących w ogrodzie. Tutaj mało kto przychodzi. Najczęsciej ja i Kathrine.
Minęło kilka dni od naszego namiętnego pocałunku z Niallem. Dla mnie świat stał się lepszy. Rano wstaję i wiem, że mam kogoś, dla kogo nie mogę tego dnia zmarnować.
Był niedzielny ranek. Na dworze było chłodno ale przyjemnie. Siedziałam sama na tarasie a za towarzysza robił mi kubek kawy.
Niedziela... NIEDZIELA. Przypomniało mi się, że przecież dzisiaj jest msza. Odkąd dołączyłam do One Direction nie miałam okazji wstąpić do kościoła na niedzielną mszę. Wiem, że to nie usprawiedliwienie. Ale codziennie rano i wieczorem pamiętam o modlitwie i dziękuję Bogu za to, że dał mi taką szansę.
Pewnie dziwicie się, jak taka osoba jak ja może być z katolickiej rodziny?
To, że mój ojciec był pijakiem nie znaczyło, że moja mama nie chodziła ze mną do kościoła i że nie odmawiałyśmy razem modlitw.
I chociaż pamiętam, jaka byłam zła na Boga za to, że dał mi taki los, teraz jestem mu za to wdzięczna.
Nawet nie zauważyłam kiedy, przysiadł sie do mnie Niall.
-Dzień dobry - powiedział uśmiechając się
-Dzień dobry - odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech
Siedzieliśmy w ciszy bardzo blisko siebie. Pomyślałam, że mogę sobie pozwolić na przytulenie się do niego.
-Cher... Jesteś wspaniała - szepnął.
Mocniej wtuliłam się w jego tors.
-Daleko mi do bycia wspaniałą - odpowiedziałam
-Dla mnie jesteś idealna - delikatnie pocałował moje czoło.
Kocham być szczęśliwa.
-Chyba śmiało możemy powiedzieć, że jesteśmy parą? - zapytał mnie Niall
-A kto tak powiedział? - wstałam - najpierw musisz mnie złapać! - zaśmiałam się i zaczęłam biec w stronę wielkiego żywopłotu.
Skręciłam w lewo. Potem jeszcze raz w lewo i w prawo.
-Cher! Wychodź! - krzyknął zmęczony blondyn
-Oj, nie masz ty dobrej kondycji! - wskoczyłam mu na plecy
-Tu jesteś!
-Wio, koniku! Wio! - śmiałam się.
"Pogalopowaliśmy" do domu. Kiedy byliśmy w salonie, zeskoczyłam z pleców Nialla.
-Dziekuję - pocałowałam go w policzek
-Jakieś plany na dzisiaj? - zapytał siadając na kanapie
-Ja idę do kościoła - odpowiedziałam
-Do kościoła? Od kiedy ty chodzisz do kościoła?
-Ostatnio trochę to zaniedbałam. Ale dzisiaj jestem wolna. Idziesz ze mną?
-Czy ja wiem... Przecież jutro mamy dalej jechać w trasę...
-Tym bardziej powinieneś się pomodlić.
***
Po powrocie z kościoła zaprosiłam wszystkich (nawet Travisa) na wspólną kolację.
Bardzo dawno z nim rozmawiałam. Travis nie bywał ostatnio często w domu. A kiedy już się pojawiał, nie zamienił ze mną słowa.
Przygotowałam ciasto na pizzę. Zawsze dobrze mi to wychodzi.
Przed naszą dalszą podróżą powinnam odwiedzić jeszcze mamę.
-Wiesz, że nie odpowiedziałaś mi na pytanie - Niall pojawił się znikąd obok mnie
-Jeju, przestraszyłeś mnie! - krzyknęłam - a co do pytania, to... - namietnie go pocałowałam - tak.
-Nie wiem czy wiesz, ale właśnie sprawiłaś, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - uśmiechnął się.
Stanął za mną i objął mnie swoimi silnymi ramionami. Czułam się w nich tak bardzo bezpiecznie.
-Niall... Obiecaj, że moja przeszłość nie wpłynie toksycznie na nasz związek. Obiecaj - powiedziałam patrząc w jego głebokie oczy
-Obiecuję - musnął ustami mój nos. Czy ta chwila nie mogła trwać wiecznie?
Wyczułam obecność osoby trzeciej.
-Louis? Co ty tu... - zaczął Niall. Nie zdążył dokończyć, bo Lou wpadł mu w ramiona.
-Nie mogę w to uwierzyć. A jednak, Horan. A jednak - udał, że wyciera łzę - Ej, chłopaki! Niall ma w końcu narzeczoną! - krzyknął
Nagle wszyscy się zbiegli.
-Hip hip! Hurra! Hip hip! Hurra! - krzyczeli.
Chciało mi się śmiać. Po raz pierwszy w całym moim życiu poczułam, że mogę być prawdziwie szczęśliwa. To uczucie, jakby w waszym brzuchu wybuchła bomba motylków, które rozsadzają wam wnętrze. Kocham to. Uśmiech sam pojawia sie na waszej twarzy.
__________________________________________
Hip hip! Hurra! Udało mi się opublikować ten rozdział!
Nie jestem zadowolona z tej notki. Jest trochę bez sensu.
Ale opinia należy do Was ☺
Wesołych świąt (jeszcze raz) i do przeczytania! (mam nadzieję, że jeszcze przed NOWYM ROKIEM)
/Mint Candy